listopada 05, 2015

Gdy stare zastępujemy nowym

Z niedokończonymi sprawami jest tak, że wiszą nad nami jak kat.
Codziennie masz gdzieś z tyłu głowy, że coś jest jeszcze do zrobienia, że jeszcze czegoś nie skończyłaś, że to musi być zrobione na wczoraj, że właściwie termin dawno minął, najczęściej jest to termin, który sama sobie ustaliłaś, bo taki najłatwiej nagiąć.
I kurcze chcesz to skończyć, ale ciągle odkładasz na później.


A może masz tak, że zaczynasz, masz kilka zaczętych spraw kilka tekstów, które tylko trzeba dokończyć.
I co? I one sobie leżą czekając, aż Tobie się zachce.

A może warto zrobić coś od początku do końca, nie czekając na jakiś wyimaginowany termin zakończenia.
Po prostu to zrobić.

Tylko nie popadaj w inną skrajność i nie rób czegoś na pół gwizdka.
Jak już czemuś poświęcasz swój cenny czas to szanuj go i poświęć się mu w 100%.
Gwarantuje, że pójdzie Ci szybciej niż wcześniej przypuszczałaś.

Czekałam tak z moim licencjatem, wisiał nade mną przez całe wakacje i kawałek września. To jego wiszenie było nieprzyjemne sprawiało, że nie mogłam już na niego patrzeć, chciałam mieć to już za sobą. Zwłaszcza, ze chciałam się już pożegnać z Uczelnią, z miejscem, które sprawiało, że czułam się źle.
Chciałam mieć to za sobą. I żałowałam, ze nie udało się tego zrobić w terminie.
Ale na szczęście mam już to za sobą, tak samo jak rekrutację i nowe studia.

I to jest kontynuacja dnia wczorajszego.
Dzisiejszy dzień jest konsekwencją decyzji podjętych w przeszłości.
Uczę się, żeby z każdego doświadczenia wyciągać wnioski, aby konsekwencję nie bolały i nie wisiały nade mną.

I mamy kolejny miesiąc, kolejny dzień.
A dziś mglisty poranek kierował mnie do pracy, a Ciebie co dziś kierowało i co było motywacją do wstania z łóżka?

7 komentarzy:

  1. ja staram sie zawsze wykonywac wszystko w terminie, bo pozniej dana sprawa czesto siedzi mi w głowie. I przeważnie to robię. Własnie biegne rozwiązac cały arkusz maturalny z matmy, zeby miec reszte weekendu spokojna :)/K

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratuluje że Ci się udaje to robić od razu. Ja się staram, ale za często lenistwo wygrywa.

      Usuń
  2. Często nie chce się ruszać z miejsca, tak miło się lenić. Można i tak, nie twierdzę, że wszyscy coś MUSIMY. Ale jeśli gdzieś w duszy pojawia się tęsknota za czymś więcej, to najlepiej nie wyznaczać sobie żadnych terminów "od kiedy", tylko wstać i po prostu zacząć działać. Pierwsze ruchy są może nieskładne, nasze ciało jeszcze przywykle do bezruchu. Ale krok po kroku rozkręcamy się i powstaje dzieło rąk naszych, które jest najlepszą motywacją do dalszych zmian :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak zdarza mi się czuć taką tęsknotę za czymś, jednak często trudno mi jest to "coś" określić i wtedy przychodzi niechęć, przygnębienie i złość na samą siebie, ale walczę z tym staram się odnajdywać to "coś" za czym tęsknie.

      Usuń
  3. Ja nie mam czasu na... lenistwo! :D Tyle spraw... tyle na głowie. :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Genialny wpis ;) Oby więcej takich :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja wszystko zostawiam na później... niby tak łatwo jest ''po prostu zrobić'', ale dla mnie to jedna z trudniejszych rzeczy! Wszystko zostawiam na ostatnią chwilę, pomysłów i planów mam niezliczenie wiele, ale ich realizacja? Oh tylko się rozpłakać ;)
    Moją motywacją dzisiaj do wstania był niestety mus, czyli pociąg o 7.28 na uczelnię... piękne to życie! :D

    OdpowiedzUsuń

Copyright © Ogarnąć nieogarnięte , Blogger