marca 31, 2014

Wiosenny "optymizm"

Czas leci, już za chwilę dopadnie nas kwiecień, wiosna za oknem w pełni, a ja?
A ja tkwię w zimie.
W zimie, której nie lubię.
W zimie, gdzie jest zimno i szaro.
Gdzie ptaki nie śpiewają,
i gdzie nic nie budzi się do życia.

Mamy wiosnę, świat się zieleni, wszystko budzi się do życia.
Miałam nawet przygotowaną na papierze notkę wiosenną dla Was, ale...
chyba przegapiłam początek wiosny, w kalendarzu była za szybko i w przyrodzie była za szybko, a ja na nią czekałam.

Zawsze byłyśmy siostrami.
Witałam ją kolorowym strojem, a ona mnie ciepłymi promieniami.
Napawała mnie optymizmem, a ja odwdzięczałam się jej nadzieją.

Siostro gdzie jesteś?

Gdzie się podziała ta moja bratnia dusza?

Czy znajdę ją pośród kwitnących jabłoni?

Czy przyjdzie do mnie w jutrzejszym promieniu słońca?

Wegetuję.

Staję twarzą w twarz z jasnością świata i ciemnością duszy.

Konfrontuję się z samą sobą.
Z każdym zakamarkiem mojego ja.

Za dużo widzę, nie widząc nic.

A u Was w sercu już wiosna?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © Ogarnąć nieogarnięte , Blogger