listopada 29, 2013

Muzyka...

Usłyszeć w słuchawkach dzwięki, których się dawno nie słyszało.
Usłyszeć głos wokalisty, który jest taki prawdziwy i piękny.
Odtworzyć playlistę i wśród ulubionych piosenek usłyszeć ścieżkę dźwiękowa z filmu, który zapiera dech w piersiach.
Jak bardzo byłabym uboga bez tych dźwięków.
Bez możliwości wyłączenia się.
Każda nutka, każde słowo piosenki.
Wszystko to kojarzy się z jakąś chwilą, wspomnieniem, osoba.
Czasem, aż cisną się łzy do oczu.
Dźwięk skrzypiec, harmonijki, czy piękne brzmienie akordów.
Słowa, które są tak genialnie dobrane, które trafiają do samej głębi serca.
W te najczulsze miejsca naszej pamięci, w te najgłębsze rany i te wielkie radości.

Miłość do muzyki mam od dziecka, ale to On pokazał mi jej prawdziwe piękno.
Zabrał mnie na "wyspy" pięknych dźwięków i słów.
Podróżował razem ze mną i jak przewodnik pokazywał to co najpiekniejsze.
Wskazywał to co jest godne uwagi i trafiał w głąb mnie każda piosenką.
Zwłaszcza gdy później próbował ją odtworzyć biorąc do reki gitarę.
Muzyka towarzyszy nam cały czas, w domu w samochodzie, wszędzie.

"Mu­zyka jest wyższym ob­ja­wieniem niż wszys­tka mądrość i ja­kakol­wiek filozofia."
Ludwig van Beethoven

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © Ogarnąć nieogarnięte , Blogger