sierpnia 20, 2013

Księżyc, który pomaga

Życie w ciągłym biegu zatrzymało się na chwile.
Spojrzało na księżyc, a on.
On uśmiechnął się do Niego, zaglądnął mu do duszy.
Zasmucił się, bo zobaczył w niej ciemność, a raczej zniechęcenie, niepewność.
Chciał dostrzec nadzieje.
Dostrzegł, ale był to tylko malutki ognik, schowany gdzieś głęboko.
Rzeczywistość,
ciągły bieg,
natłok spraw i myśli,
konieczność ciągłego wybierania,
podejmowania decyzji, od listy zakupów po kolejną pracę.
To wszystko zapędziło nadzieję na samo dno duszy  Życia.

Księżyc chciał pomóc Życiu,
Chciał obudzić w Nim nadzieję.
Szukał sposobu, iskry która pomogłaby nadziei się rozpalić.
Znalazł.
Pokazał Mu kochające Oczy, w których zawierała się przeszłość, teraźniejszość i przyszłość.
I pozwolił słońcu obudzić się, aby Życie mogło złapać oddech i odżyć.
Aby mogło narodzić się na nowo.
Aby nadzieja na nowo mogła zagościć w Jego duszy i w Jego sercu.

Życie było wdzięczne Księżycowi, że pokazało Mu Oczy, które kochają i nowy dzień, który daje nową nadzieję.
Od tej chwili Życie starało się codziennie z nową nadzieją patrzeć na nadchodzący dzień.
I nie zapominało o Oczach, które kochają.
Było szczęśliwe.

5 komentarzy:

  1. Przeczytałam to n razy. I za każdym kolejnym potrafiłam znaleźć w tym coś nowego i inspirującego zarazem.
    W skrócie: to było piękne. Cieszę się, że moja Ania tak pięknie pisze:)
    Emma
    P.S czekam na ciebie z winem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może jak następnym razem przyjedziemy to zawitam:)
      Dziękuję za ciepłe słowa:)

      Usuń
  2. Powrót do prawdziwego stylu pisania. Plaster na serducho, które bije coraz słabiej.
    Powodzenia :*
    León

    OdpowiedzUsuń

Copyright © Ogarnąć nieogarnięte , Blogger