stycznia 05, 2013

Poranne wstawanie, sesja i inne przypadki prawieże medyczne...

Kładłam się spać z nadzieją że się wyśpię, bo w końcu sobota, ale mój organizm tak mnie kocha, że nie mógł mi pozwolić na takie lenistwo, a mój mózg na takie marnotrawienie czasu. Tak to już z nimi jest.
Nie mylił się Froud w swojej teorii o psychoanalizie. Ego ma ciężkie zadanie, gdy chce połączyć id i superego. Nasza podświadomość nas niszczy, a my czasem nie zdajemy sobie z tego sprawy. Do sesji jeszcze dwa tygodnie a mój organizm już wariuje i nie daje mi spokojnie funkcjonować. No, ale wszystko da się ogarnąć, trochę witaminek, magnezu, czekolady i przetrwamy. No bo cóż nam innego zostało. Trzeba myśleć pozytywnie, w końcu po sesji będzie, aż tydzień wolnego, a może i więcej. Poza tym może będą trzy, a nie cztery egzaminy. No dobra powoli zmieniam nastawienie do dzisiejszego dnia. Trzeba wziąć się w garść wypić kawę i zrobić ten wspaniały referat na temat wartości. A wieczorem bilard we wspaniałym towarzystwie. Trzeba komuś dać popalić:D

2 komentarze:

  1. Weź nic o nauce nie pisz >.< Mi daleko jeszcze do pozytywnego myślenia w tym temacie...
    Ale miło że szukasz pozytywów - życzę powodzenia i trzech egzaminów.

    OdpowiedzUsuń
  2. A dziękuję. Wiesz do wszystkiego można się pozytywnie nastawić. Wystarczy kawa, czekolada i kocyk:D

    OdpowiedzUsuń

Copyright © Ogarnąć nieogarnięte , Blogger